Forum Hirsutyzm Strona Główna FAQ Użytkownicy Szukaj Grupy Profil Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zaloguj Rejestracja
Hirsutyzm
Forum poświęcone osobom zmagajacym sie z hirsutyzmem oraz wszystkim tym, którzy chcieliby im pomóc...
 Fobie. ...i inne dziwactwa :) Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Esperanza
Moderator



Dołączył: 17 Sie 2008
Posty: 3169 Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta
PostWysłany: Wto 22:01, 10 Sty 2012 Powrót do góry

Macie jakieś fobie, z ktorymi nie mozecie sobie dac rady?

Ja sie boje psow. Jak tylko ktos, kto niekoniecznie mnie zna, dowiaduje sie o tym, daje mi rade - kup sobie psa, to ci przejdzie.
W tym miesiacu moj pies konczy 18 lat, a mam go od 17. I dalej sie psow boje Razz

Boje sie tez motyli i latem ludzie maja ze mnie niezłą polewę, jak zyg zakiem uciekam, wyginajac sie we wszystkie strony, przed motylem.

Najgorszy jest jednak strach, czy tez obrzydzenie do guzikow O_o
Najintensywniejszy byl w przedszkolu, kiedy to nawet zwymiotowalam na stolik przy obiedzie, bo kolega siedzacy naprzeciwko mial koszulkę z 3 guzikami. Jezdzac na obozy mialam problem ze zmiana poscieli. Zawsze kolezanka musiala sie tym zajmowac. Wiedziala o co chodzi i dlaczego zawsze przy przebieraniu poscieli wychodze z pokoju, ale chyba niekoniecznie rozumiala wszystko do konca. Na szczescie nie dopytywala.
Myslalam ze te guziki juz mi 'przeszly' w pewnym stopniu, ale nie. Dzis w sklepie widzialam babkę z bluzką z guziorami i malo nie zwymiotowałam na podłoge. Masakra.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Esperanza dnia Czw 12:48, 12 Sty 2012, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Lacrimoso
Ekspert



Dołączył: 01 Lip 2007
Posty: 1767 Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Stolica
Płeć: Kobieta
PostWysłany: Wto 23:30, 10 Sty 2012 Powrót do góry

to ja chyba jestem dziwna, ale nie mam żadnej paraliżującej mnie fobii. nie boję się żadnych zwierząt, robali, mogą mnie one obrzydzać, ale jestem w stanie go czy to zabić własnoręcznie kapciem czy złapać w coś i wyrzucić przez okno. nie boję się wysokości. jedyne co to boję się np. stojąc na moście że mi coś wypadnie, przenigdy nie wyciągnę opierając się o barierkę telefonu czy portfela. ale to chyba bardziej właśnie strach, że przez moją gramotność stracę coś cennego.

Esperanza, jak możesz bać się psów skoro jednego masz? swojego też się boisz? czy tylko cudzych? i jak wobec tego reagujesz na psy? gdy np. ktoś jedzie z Tobą i swoim psem w windzie?
co do motyli - to moja dobra znajoma także się ich boi. nie wierzyłam, że można bać się takich delikatnych, kolorowych stworków, dopóki nie zobaczyłam jej reakcji na podlatującego blisko niej z kwiatka motyla.
ad guzików - a jak to jest z Twoimi guzikami? też Cię obrzydzają? czy tylko te cudze?
przepraszam, że tak pytam, ale ciekawe masz te fobie, ja też ciekawska jestem, zwyczajnie próbuję zrozumieć jak to jest i co jest tego przyczyną.

moja przyjaciółka nienawidzi stóp. nie wiem czy to już fobia, ale ona nie patrzy ludziom na stopy, nie wyobraża sobie dotykać cudzych stóp, mówi, że nawet swoich stara się nie dotykać, jak musi to musi, ale żeby tak po prostu to nie, bo ją brzydzą do granic możliwości.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
zANILK
Administrator



Dołączył: 27 Sty 2006
Posty: 3895 Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta
PostWysłany: Wto 23:48, 10 Sty 2012 Powrót do góry

Cytat:
moja przyjaciółka nienawidzi stóp. nie wiem czy to już fobia, ale ona nie patrzy ludziom na stopy, nie wyobraża sobie dotykać cudzych stóp, mówi, że nawet swoich stara się nie dotykać, jak musi to musi, ale żeby tak po prostu to nie, bo ją brzydzą do granic możliwości.

To mam dość podobnie. Nienawidzę lata, kiedy ludzie chodzą w sandałach. A faceci to już w ogóle.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
temperówka
Ekspert



Dołączył: 09 Lut 2010
Posty: 1411 Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta
PostWysłany: Śro 0:13, 11 Sty 2012 Powrót do góry

o moja przyjaciółka też się strasznie brzydzi stóp. w skarpetkach jej nie przeszkadzają - tylko gołe.
Esperanza to ty wogóle nie możesz nosić koszul albo np spodni? do w spodniach zazwyczaj jest jeden guzik przy suwaku


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Esperanza
Moderator



Dołączył: 17 Sie 2008
Posty: 3169 Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta
PostWysłany: Śro 0:15, 11 Sty 2012 Powrót do góry

ooo, stopy.... tak, ja stop rowniez nie dotykam Razz no, procz swoich. swoich sie nie brzydze, ale np. nie lubie jak inni je dotykaja.
nigdy w zyciu nie dotknelam chyba stopy innej niz moja, z wyjatkiem stop mojego psa (Razz) oraz stop mojej siostrzenicy, gdy byla malutka. tak - koniec. stopy sa obrzydliwe Razz zupelnie nie rozumiem niektorych fetyszystow....

Lacrimoso, mojego psa sie absolutnie nie boje, chociaz przez pierwsze chyba 3 miesiace jak go dostalam, balam sie przeokrutnie. uchylalam drzwi, patrzylam czy dziada nie ma i pędem do lazienki! tak sie przemieszczelam po domu Razz ale to byl MOJ pies, bo to JA go sobie wymarzylam. tak, marzylam o psie, mimo iz sie ich balam. psy jakos dziwnie zachowuja sie w moim towarzystwie. idę w grupie kilku osob, to pies pałętający się w poblizu zawsze, ale to zawsze, gdy podejdzie, to podchodzi do mnie Razz i zawsze psy patrza na mnie, mnie obwąch**ą, do mnie blisko blisko podchodza itd. a serce tak mi łomocze i tak mi wariuje puls, ze az slyszę w uszach głuchy ten dzwięk, nie wiem czy mialyscie tak kiedys - wokol cisza i slychac łomot serca. okropne.
do windy nie wejde z obcym psem. mam w bloku, w mojej klatce kilka psow, ale znam je, znam wlascicieli i jakos to idzie. winda jezdze tylko z moim psiurem, ale wtedy mozemy sobie pozwolic na przejazdzke tylko z jednym psem - sasiadem. inaczej nie ryzykuje. a sama chodze schodami Smile
kolo psow nie przechodze, jak juz jakiegos widze z daleka to ustalam strategie dzialania - gdzie uciec w razie czego itd. jesli jest to duzy pies, to wole zmienic droge i troche nadrobic. jesli jest to pies szczekajacy to juz nawet sie nie zastanawiam Very Happy
najgorsze sa (a zwlaszcza byly w latach mlodosci mojego psa) momenty, kiedy z jakims innym się 'spiknął' i sie, delikatnie mowiac, nie polubily. Jezus Maria, musialam wlasnorecznie wchodzic miedzy te psy walczace i je oddzielac. To bylo straszne, do domu zawsze wracalam o miekkich nogach.

jesli zas chodzi o guziki - fuj! guziki sa tak wstrętne, ze nawet patrzenie na ich zdjecia powoduje we mnie obrzydzenie. w moim towarzystwie po prostu guzikow nosic nie mozna. wyjatek stanowia, ale to waska grupa, bardzo ladne guziki ozdobne, ktore nie maja dziurek, a np. ozdobne oczko. taki guzik w sumie nie wyglada jak guzik, a np. jak broszka. moze byc, nawet dotkne Razz
ja ubran z guzikami nie nosze. wyjatek stanowi kurtka skorzana z duzymi ladnymi, czarnymi, guzikami (czarne sa jakos tak mniej ohydne chyba.....) oraz sweterek w pięknym kolorze fuksji, gdzie guziczki maja ten sam kolor i tez sa ozdobne, mają takie jakby ząbkowane brzegi i to mi nawet odpowiada, 'nawet' zapinam Wink
ale ogolnie - cos strasznego.
nie wiem czy kojarzycie, w starych poscielach czesto byly takie duze, mleczne guziki. takie z 4 dziurkami zazwyczaj, plaskie. aaaaaaaaaaaaa! toż to zbrodnia! w jakichś dziwnych aktach masochizmu wyobrazalam sobie czasem taki guzik na języku (moze przypomina troche komunikant i to dlatego?). efekt tego wyobrazenia był taki, że obiad niemal wzbierał Smile


ed.
Temperówka, koszule odpadaja i to w przedbiegach Razz
Spodnie nosze, poniewaz guziki w dzinsach sa takie metalowe, wypukle, z jakimis wyrytymi napisami czy logo. W ogole nie sa jak guziki standardowe... tak sobie mysle teraz, ze moze to glownie chodzi o te dziurki w guzikach? dziurki sa wstretne, do tego niektore kolory czy faktury. ale ogolnie najbardziej obrzydliwe ze wszystkich sa guziki z dziurkami... bleh.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Esperanza dnia Śro 0:21, 11 Sty 2012, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
temperówka
Ekspert



Dołączył: 09 Lut 2010
Posty: 1411 Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta
PostWysłany: Śro 0:31, 11 Sty 2012 Powrót do góry

Esperanza a ty masz te fobie tak bez powodu? nie wiem ugryzł cie kiedyś pie, zadławiłaś się guzikiem, wpadł ci motyl do buzi? bo w sumie psy i motyle jakoś rozumiem, ale obrzydzenie guzikami naprawdę mnie zainteresowało. nigdy nie słyszałam o takiej fobii


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
zANILK
Administrator



Dołączył: 27 Sty 2006
Posty: 3895 Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta
PostWysłany: Śro 0:46, 11 Sty 2012 Powrót do góry

Cytat:
idę w grupie kilku osob, to pies pałętający się w poblizu zawsze, ale to zawsze, gdy podejdzie, to podchodzi do mnie Razz i zawsze psy patrza na mnie, mnie obwąch**ą, do mnie blisko blisko podchodza itd. a serce tak mi łomocze i tak mi wariuje puls, ze az slyszę w uszach głuchy ten dzwięk, nie wiem czy mialyscie tak kiedys - wokol cisza i slychac łomot serca. okropne.

Często jest tak, gdy dana osoba ma psa lub inne zwierzę, np. pies nielubiący kotów może nie polubić kociego właściciela, ponieważ "śmierdzi" mu kotem. Też do mnie psy (i nie tylko) lgną, bo mam sporo zwierząt w domu i często one to czują, że jakiś tam kontakt z innymi zwierzętami, więc psy agresywne często przestają na mnie warczeć, wręcz się nawet do mnie łaszą. Inna sprawa, że ja też lubię psy i zwierzęta ogólnie, więc mam tendencję do wystawiania rąk i głaskania bez względu na to czy właściciel mi mówi, że mnie pies ugryzie (a pewnie kiedyś któryś to zrobi^^')...
Cytat:
nie wiem czy kojarzycie, w starych poscielach czesto byly takie duze, mleczne guziki. takie z 4 dziurkami zazwyczaj, plaskie. aaaaaaaaaaaaa! toż to zbrodnia!

Gorzej - ja takie guziki mam do tej pory;) Ale dla mnie najgorsze w pościeli było, kiedy moja mama ją krochmaliła... o Boże! Najgorzej było z prześcieradłami - miałyśmy kiedyś takie duże, twarde i sztywne, jakby płótna... po krochmaleniu - masakra. Nie mogłam spać w świeżej pościeli.
Cytat:
to ja chyba jestem dziwna, ale nie mam żadnej paraliżującej mnie fobii. nie boję się żadnych zwierząt, robali, mogą mnie one obrzydzać, ale jestem w stanie go czy to zabić własnoręcznie kapciem czy złapać w coś i wyrzucić przez okno. nie boję się wysokości. jedyne co to boję się np. stojąc na moście że mi coś wypadnie, przenigdy nie wyciągnę opierając się o barierkę telefonu czy portfela. ale to chyba bardziej właśnie strach, że przez moją gramotność stracę coś cennego.

Fobii jako fobii też nie mam - nie boję i nie brzydzę się robali, żadnych zwierzaków, arachnofobii się pozbyłam jako dziecko... mam bardziej dziwaczne nawyki i odchylenia. Typu właśnie stopy, których nie znoszę (i nienawidzę samego słowa "stopa" - paskudnie mi to brzmi i źle mi się kojarzy), albo nagminnie liczę schody - wiem dokładnie ile schodów jest do mnie do mieszkania, ile do przejścia podziemnego na dworcu, ile w galeriach, poszczególnych kinach czy tramwajach... Zawsze liczę schody. Często też łączę litery w pary. Na przykład jak widzę reklamy z jakimiś napisami to łączę litery w pary, potem części tych liter, potem jeszcze bardziej rozdrabniam... kończę dopiero, kiedy wszystko "sparuję". Najgorzej bywało jak miałam (i nadal w sumie mam) chorobę lokomocyjną (ale tylko w drodze powrotnej, o dziwo) - wtedy łącząc literki w pary, licząc schody i w ogóle "parząc" wszystko dodatkowo się nakręcałam, by było mi niedobrze i nie wiem czy częściej wymiotowałam, bo miałam tę chorobę, czy już mnie tak głowa bolała od układania par;)


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Lacrimoso
Ekspert



Dołączył: 01 Lip 2007
Posty: 1767 Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Stolica
Płeć: Kobieta
PostWysłany: Śro 1:06, 11 Sty 2012 Powrót do góry

liczenie schodów, grupowanie przedmiotów czy właśnie liter to nerwica natręctw. wiem, bo też trochę z tym mam problemy, właśnie najgorzej z grupowaniem przedmiotów, potrafię ludziom w mieszkaniu na meblach przestawiać - bo mi nie pasuje, nie mogę na to patrzeć, skupić się. liczenia schodów i kroków już się prawie oduczyłam.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Esperanza
Moderator



Dołączył: 17 Sie 2008
Posty: 3169 Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta
PostWysłany: Śro 1:32, 11 Sty 2012 Powrót do góry

temperówka napisał:
Esperanza a ty masz te fobie tak bez powodu? nie wiem ugryzł cie kiedyś pie, zadławiłaś się guzikiem, wpadł ci motyl do buzi? bo w sumie psy i motyle jakoś rozumiem, ale obrzydzenie guzikami naprawdę mnie zainteresowało. nigdy nie słyszałam o takiej fobii


hehe, psow boje sie od zawsze. pamietam jeszcze za czasow przedszkola, ze jak chodzilysmy z mama, to udawalam ze mam smycz i prowadze psa, ale jak jakis byl na podworku i szczekal, to zatykalam uszy. nawyk taki mam do dzis, nie znosze halasu (dlaczego lubie metal?!). zatykam uszy jak slysze szczekanie. pies ugryzl mnie faktycznie, ale to zdarzenie nie bylo poczatkiem tego strachu. strach byl wczesniej. zupelnie nie wiem skad sie wzial. po prostu boje sie psow, i to niezaleznie od rasy. chociaz, rzecz ciekawa, uwielbiam psy i, jesli jakiegos juz znam na tyle, ze wiem ze nic mi nie zrobi, to glaszcze. moge nawet normalnie przebywac w jego towarzystwie. jestem wyluzowana i jest ok.

guzikiem sie nigdy nei zadlawilam,a to tez taka fobia od czasow wczesnego przedszkola. co ciekawe, takze moja mama i siostra to mialy, jednak w wieku dzieciecym. przeszlo im jakos w wieku dorastania. mnie niestety zostalo O_o
motyli moja siostra tez sie boi. jednak ani mnie, ani jej zaden nie wlecial nigdy do gardla. nie przypominam sobie nawet bym jakiegos chocby palcem musnela... choc pamietam jak wiele lat temu, bylysmy same w domu, bylo upalne lato wiec okna pootwierane. i wlecial motyl do pokoju,aaaaa! na dmoiar zlego, byl to duzy pokoj a w nim nie mamy drzwi. wrzaskow bylo ze hej, pouciekalysmy Razz


a wiecie co jeszcze mam? mimo ze nie znosze stop, to uwielbiam trzymac cos, cokolwiek, miedzy palcami Razz zwlaszcza miedzy drugim a trzecim. posciel (bezguzikowa, a jak Razz), kartki, tkaniny, wstazki, dlugopisy.... i, co ma chyba tez zwiazek z ta nerwica natrectw, druga stopa tez musze cos trzymac, zeby bylo symetrycznie. czasem T., wsadzi mi kartke miedzy palce (oczywiscie stopy mi dotyka, bo jest zboczencem chorym i jego to nie obrzydza Razz nie lubie jak to robi, ale skoro sie upiera, ze lubi.... Wink ), to az wrzeszcze zeby dal mi druga, bo musi byc symetrycznie i trzeba wyrownac w drugiej stopie. i tak sobie ogladamy np. telewizje, a ja siedze z tymi kartkami trzymanymi w stopach.... doszlam do takiej malpiej wprawy, ze jak cos mi upadnie, zadnym problemem nie ejst dla mnie sprawne podniesienie tego stopa. smieje sie, ze na wypadek gdybym kiedys rece stracila, to juz bede umiala i zeby myc przy pomocy stop, i lyzeczke do ust dzwignac i obrazy malowac Razz glupie zarty. podziwiam osoby dla ktorych powyzsze czynnosci sa normalnymi i nie stanowia zadnej trudnosci.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
zANILK
Administrator



Dołączył: 27 Sty 2006
Posty: 3895 Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta
PostWysłany: Śro 9:26, 11 Sty 2012 Powrót do góry

Cytat:
właśnie najgorzej z grupowaniem przedmiotów, potrafię ludziom w mieszkaniu na meblach przestawiać - bo mi nie pasuje, nie mogę na to patrzeć, skupić się. liczenia schodów i kroków już się prawie oduczyłam.

Ja na szczęście do ludzi chodzę na tyle rzadko, że nie muszę im nic przestawiać. Ale przed snem muszę odprawić pewne swoje rytuały - w łazience ułożyć szampony i wszelkie tubki tak, by stały zwrócone w odpowiednią stronę (otwarciem w tę samą), w grupach parzystych (a jak), najlepiej po dwa w każdym rogu wanny i na półce. Szczoteczki to samo - każda musi być zwrócona w tę samą stronę, co pozostałe. Pantofle muszę mieć położone obok swojego łóżka, jeden koło drugiego - to samo robię z pantoflami mamy i sióstr, ale to mam od zawsze. U znajomych co najwyżej mnie coś irytuje - przeszkadza mi, że gdzieś leży, ale nie ruszam tego. Tylko będę co jakiś czas na to zerkać - też mam manię, by spojrzeć na to parzyście. I jak idę to zawsze non stop oglądam się za siebie, bo mam wrażenie, że coś mogłam zgubić. A schody liczyć w sumie lubię, więc mi to nie wadzi:)


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Esperanza
Moderator



Dołączył: 17 Sie 2008
Posty: 3169 Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta
PostWysłany: Śro 11:13, 11 Sty 2012 Powrót do góry

hehe, zANILK, jeszcze troche a bedziesz jak detektyw Monk Smile ja schody licze tylko w jednym przypadku - gdy winda nie dziala i musze mojego psa na rekach znosic i wnosic po schodach. jako ze nie jest malutki, to troche mi zaslania widok i musze liczyc, zebysmy sie nie wywalili.

oo, teraz mi sie przypomnialo - macie świra (bo w sumie nie wiem gdzie to zakwalifikowac) na punkcie higieny? Ja mam. Jak wychodze gdzies rano, to oczywiscie myje sie cala, maluje mocniej czy lzej, to akurat bez znaczenia. I powiedzmy, ze po 3-4 godzinach wracam do domu, by po jakiejś godzinie, dwoch znow wyjsc. Zawsze, ale to zawsze w czasie tej 'przerwy' musze sie umyc ponownie i na nowo pomalowac. Jak tego nie zrobie, czuje sie strasznie nieswieza.
Niemożnością dla mnie jest to, co robi wiele osob, ale tez i moja matka na przyklad. Maluje sie rano, przed pojsciem do pracy, a po pracy od razu gdzies tam jedzie spotkac sie ze znajomymi. Wychodzi do roboty o 8:00, od razu pozniej idzie na spotkanie, wraca do domu czesto ok. 21:00. I jej to nie przeszkadza, takie 'calodzienne chodzenie' bez odswiezenia. Ja bym oszalała. A ona nie dosc, ze nie, to nawet, kurde, swiezo wyglada. Moja twarz bylaby juz w takim stanie, ze nic, tylko naciagnac czapke na oczy prawie, szalik na nos, i tylko oczy wystawic do ludzi.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
temperówka
Ekspert



Dołączył: 09 Lut 2010
Posty: 1411 Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta
PostWysłany: Śro 12:31, 11 Sty 2012 Powrót do góry

ja często robię tak, jak twoja mama. co więcej, poszłam ostatnio po szkole z kumplami "na zakupy" i potem od razu na imprezę. nie oszczędzałam się ani trochę a rano koleżanki myślały, że się na nowo pomalowałam, chociaż to był makijaż z poprzedniego dnia z rana


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Esperanza
Moderator



Dołączył: 17 Sie 2008
Posty: 3169 Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta
PostWysłany: Śro 15:42, 11 Sty 2012 Powrót do góry

kurcze, i twarz Ci sie nie swieci? makijaz nie schodzi ze skory?
ja bym sie czula tak nieświeża, ze chyba bym zwariowala.
mam na tym punkcie swira. Jak jezdzilam jakies 2 czy 3 lata temu do roboty jako opiekunka, to musialam do jednego z dzieci wstawac przed 5 rano, by byc w jego domu o 7.. Jako ze siedzialam tam do 16 czy czasem nawet do 17, a ok. 12 szlismy na dlugi spacer, to sie tam myłam i robilam nowy makijaz. Tak strasznie nie moglam wytrzymac.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
temperówka
Ekspert



Dołączył: 09 Lut 2010
Posty: 1411 Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta
PostWysłany: Śro 16:59, 11 Sty 2012 Powrót do góry

nie zwrocilam uwagi, moze troche sie swieci. najlepiej napewno sie trzymaja oczy. czuje sie nieswiezo, nawet bardzo. niecierpie spac w makijazu, po prostu nie znosze, ale na imprezie nie do konca sie to kontroluje;) napewno wystarcza mi jeden prysznic dziennie. ew w upalne dni czesciej sie kapie, albo jak po prostu mam ochote


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Esperanza
Moderator



Dołączył: 17 Sie 2008
Posty: 3169 Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta
PostWysłany: Śro 17:14, 11 Sty 2012 Powrót do góry

och, chcialabym tak Razz
moja mama sie martwi, mowi, ze przesadzam. twierdzi, ze nigdy nie czula ode mnie zebym sie spocila lub w jakikolwiek inny sposob zdradzala stan nieswiezosci Razz ale ja i tak myje sie i myje.
najgorsza dla mnie kara sa dni, kiedy nie mamy wody, bo akurat jakas rura strzelila, albo cos naprawiaja, przelaczaja itd.
nalanej wody mamy zawsze mnostwo, ale dla mnie to i tak jest straszne. sama swiadomosc tego, ze kran jest suchy, powoduje jakies stresy ogromne. moge zyc bez pradu, moga mi komputer zabrac i telewizor. lodowka nawet moze byc pusta (a zarlokiem jestem!) ale dwie rzeczy musza byc zawsze - czysta woda w kranie i ksiazki Very Happy bez reszty obejde się bardzo latwo.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)